Tegoroczna Toporiada już za nami. Działo się tyle, że nie tracimy czasu i zasiadamy przy klawiaturze, by jak najszybciej spisać nasze kolorowe wspomnienia. Nie chcemy, by umknęła nam choćby jedna chwila spędzona z uczestniczkami i uczestnikami tego młodzieżowego święta. Oto nasza pisana niedzielną nocą i przy blasku świecy relacja!

Wszystko zaczęło się w piątek, gdy młodzi goście zaczęli do nas przybywać. Mimo przejechanych kilometrów - w niektórych wypadkach było ich całkiem sporo - dziewczyny i chłopaków rozpierała energia. To chyba zasługa naszego folwarcznego świeżego powietrza... Zorganizowaliśmy więc popołudniowy trening. Spora część młodzieży wręcz nie mogła doczekać się, by wskoczyć na siodło. Doczekać się nie mogły też nasze konie, które przez cały dzień wypatrywały gości.

Po jeździeckich zajęciach spotkaliśmy się wszyscy na jadalni, by tam powspominać tegoroczne obozy wakacyjne, a także podzielić się opowieściami ze szkoły czy postępów w nauce jazdy konnej. 

Sobota zaczęła się od konkursu treck, a po obiedzie zorganizowaliśmy konkurs w skokach przez przeszkody. Rywalizacja była zacięta, młodzi dawali z siebie wszystko. Nasi instruktorzy z przyjemnością zauważyli, że u wielu uczestników nastąpił wyraźny progres jeździeckich umiejętności. A musicie wiedzieć, że tak wymagającą kadrę jak ta, która uczy w Folwarku, nie jest łatwo zadowolić. Dla wszystkich sportowych kronikarzy podajemy wyniki zawodów:

Wyniki zawodów treck: 

  1. Martyna Dyduch 
  2. Julia Filas 
  3. Tomasz Burzyński 
  4. Zuzanna Serafin 
  5. Weronika Serafin 

Wyniki konkurs w skokach: 

  1. Hanna Dżiża 
  2. Paulina Orłowska 
  3. Ewa Budzyńska 
  4. Milena Podlodowska 
  5. Maja Kulińska

Po rywalizacji przyszedł czas na regenerację sił - przy ognisku. Wesoło skwierczący ogień, płomienie sięgające niemal październikowego nieba, mrugające gwiazdy, których nie osłabiały światła miast. Trudno się dziwić, że w takiej atmosferze każdy miał coś do powiedzenia, każdy dzielił się swoimi wrażeniami, każdy chciał opowiedzieć jak najwięcej. W zapomnienie poszły smartfony i selfie. Okazało się, że rozmowa wciąż jest tym, co może młodego człowieka wciągnąć po uszy.

I gdy wydawało się, że to już koniec atrakcji, rozpoczęliśmy wieczorną grę terenową "Komandos". Kolejne zadania stawiane przed naszymi gośćmi wzbudzały ciekawość oraz angażowały do zabawy. Specjalnego uroku nadawał wszechobecny mrok, tajemniczo szumiący las i chowający się za chmurami księżyc.

Trudno się dziwić, że wszystkim spało się wyjątkowo dobrze. Na pewno pomogła w tym sławna już cisza panująca w Folwarku - tu nikogo nie obudzi szum pojazdów z szosy, przejeżdżający obok pociąg czy inne hałasy dobrze znane z miasta.

Niedziela to smaczne (jak zawsze...) śniadanie, później jeszcze trening i ostatni wspólny obiad, po którym większość z przyjezdnych nie chciała uwierzyć, że to już pora wyjazdu. Weekend Toporiady minął błyskawicznie, chyba zbyt szybko nawet i dla nas. Bo czujemy niedosyt. Mimo intensywności zajęć i tak wielu godzin spędzonych wspólnie z gośćmi, i nam nieswojo było się z nimi żegnać.

Zdjęcia z Toporiady obejrzycie tutaj.