Im bliżej końca listopada, tym bliżej do Andrzejek, tradycyjnie uznawanych za magiczny wieczór. Jeśli do tej pory wróżyliście, wróżyliście i nie przynosiło to rezultatów, to zapewne robiliście to w złym miejscu. W Andrzejki zapraszamy do Folwarku Toporzysko. To tu może zdarzyć się wszystko...

Za oknami mrok, do uszu dochodzi tylko wyrazisty szum setek tysięcy drzew, drewniane wnętrze rozświetla pomarańczowa łuna z kominka, wypełniając przy okazji pomieszczenie ciepłem. Może w szyby zabębni deszcz, może o nogę otrze się czarny kot, po czym czmychnie w tylko sobie znane miejsce. Nie chcielibyście spędzić Andrzejek w tak nastrojowym miejscu? Już sam nastrój, panujący zarówno w naszym Folwarku, jak i na okolicznych terenach (rozległe lasy, skąpane w późnojesiennych, rdzawo-szarych barwach łąki i pola), sprawia, że świat wydaje się... bardziej magiczny. A i w działanie wróżb jakoś tak łatwiej uwierzyć.

A propos wróżb... Lanie wosku i układanie butów znają chyba wszyscy. To najbardziej andrzejkowe sposoby, by zerknąć w przyszłość i dowiedzieć się, co takiego szykuje nam los. Zwłaszcza wróżenie z wosku sprawia wiele radości – po pierwsze dlatego, że nigdy nie otrzymamy dwa razy tego samego kształtu, a po drugie dlatego, że możliwości interpretacyjnych otrzymanej figury jest nieskończenie wiele. Nie wiemy, czemu się tak dzieje, ale my co roku widzimy w zastygniętym wosku sylwetkę konia, ewentualnie jeźdźca... Przypadek?

Gdy już mamy miednicę wypełnioną wodą, wykorzystujemy ją jeszcze do jednej wróżby. Wyciągamy z kieszeni zebrane wcześniej orzechy włoskie, rozłupujemy je na pół, po czym w połowę łupinek wciskamy karteczki z naszymi imionami, a w pozostałe – karteczki z imionami koni. Umieszczamy łupiny na tafli wody i bacznie przyglądamy się, które będą miały się ku sobie. Dzięki temu wiemy, z którymi końmi przez najbliższy rok będzie układać się nam najlepiej i z których grzbietów spadać będziemy najrzadziej.

Ponieważ drzew wokół nas nie brakuje (i wbrew ogólnopolskiej tendencji, nikt nie bierze się za ich wycinanie), w Andrzejki przynosimy ze sobą do Folwarku kilkanaście czerwonych liści. Na każdym wypisujemy imię ukochanego... konia (dlatego potrzebujemy tak wiele liści, koni mamy blisko 60, a kochamy wszystkie), po czym przez kolejne dni obserwujemy szybkość usychania liści. Ponoć im wolniej schną, tym trwalsze będzie uczucie. A nasze schną wyjątkowooooo powooooliiiii.

Kolejną wróżbą jest ta, do której potrzebujemy białej kartki z wypisanymi na niej po jednej stronie imionami znanych nam osób. Następnie, z drugiej strony kartki przebijamy kartkę szpilką, patrząc w jakie imię trafiliśmy. Czemu ma to znaczenie? Wiadomo – ma to wróżyć nawiązanie dobrej, interesującej, a przede wszystkim trwałej relacji.

Przy tym wszystkim nie brakuje kubków z gorącą herbatą i kakao, a z talerzy w błyskawicznym tempie znika ciepłe jeszcze, bo ledwo co wyciągnięte z pieca, drożdżowe ciasto. I tak siedzimy sobie przez cały wieczór, bawiąc się przednio. Czasem swoim towarzystwem zaszczyci nas kot. A gdy budzimy się kolejnego dnia, to szybko odwiedzamy nasze konie i wiedzeni chęcią przekonania się, jak trafne okazały się przed wieczorne wróżby, wyruszamy na przejażdżkę po okolicy.

I wiecie co? Jeździ się nam magicznie...

 

Może i Wy chcielibyście się przekonać, jak wiele uroku mają Andrzejki w Folwarku Toporzysko? Zapraszamy w ostatni weekend listopada, tj. 25-26 listopada. 

Oprócz wróżb mamy dla Was także:

  • od piątku do niedzieli (24-26 listopad) warsztaty dla dzieci i młodzieży. Proponujemy Wam do wyboru: ABC weterynarii, ABC lonżowania konia lub ABC treningu konia
  • dla początkujących jeźdźców, w tym dorosłych: zapraszamy na spacer na grzbiecie konia w kierunku zachodzącego słońca plus zajęcia z podstaw nauki jazdy konnej
  • wszystkich zapraszamy na wieczorną biesiadę z jedzeniem i  nalewkami z folwarczej piwniczki (te już tylko dla dorosłych).