Zachęcamy do lektury reportażu młodych dziennikarzy, którzy spędzili kilka dni w Folwarku Toporzysko i w ramach projektu "ćwiczyli się w żurnalistycznym rzemiośle. Na warsztat wzięli właśnie atmosferę naszego miejsca. Pierwszy tekst dotyczy zimy...

Skrzący się szron, dachy przykryte białym puchem, na oknach piękne wzory malowane przez, a w powietrzu tańczące płatki śniegu. Tak w Folwarku Toporzysko wygląda zima, która co roku odwiedza jego mieszkańców, pracowników oraz gości. I mimo że są oni zmuszeni do ubierania się na tzw. „cebulkę”, nikt z nich nie narzeka. „Lubię zimę! A wiesz dlaczego? Bo jest biało, czysto i nie trzeba sprzątać wokół Folwarku”, mówi jeden z tutejszych pracowników. Temperatury dochodzą czasem do -30 stopni. Ale to też ma swoje zalety. Wtedy najlepiej smakuje gorąca herbatka, którą delektują się przy kominku goście i obsługa.

Zimą dotarcie do Folwarku może okazać się niełatwe. Kręta, śliska i zaśnieżona droga to nieraz nie lada wyzwanie nawet dla najlepszych kierowców. „Pewnego razu, gdy chciałyśmy dojechać do pracy, trasa okazała się niemożliwa do pokonania. Zostawiłyśmy samochód obok drogi i dalej postanowiłyśmy iść pieszo. Zaspy mierzyły nawet i metr. W pewnym momencie koleżanka, chcąc sobie zażartować, wepchnęła mnie do śniegu. Zaczęłam się śmiać, a patrząc w górę, zauważyłam, jak pięknie zimą wyglądają drzewa. Szron połyskiwał na nich jak tysiąc diamentów ustawionych jeden obok drugiego… Koleżanka nie podzieliła mojego zachwytu, odpowiadając jedynie: Eee, drzewa jak drzewa.”

Innym razem, aby umilić sobie drogę z pracy do samochodu, panie kucharki zjeżdżały na siatkach wypełnionych ubraniami. Jak widać, ta pora roku w Toporzysku sprawia wiele radości.

Nie ma też zimy bez kuligów! Organizowane są przejażdżki z zaprzęgami konnymi, będące świetną atrakcją tego miejsca. Ale wiadomo: o konie również trzeba zadbać. Przed każdą jazdą są rozgrzewane, a na grzbiet zakłada się im specjalne derki.

Jak widać – zima również bywa przyjemna.