Tym razem, wraz z młodymi dziennikarzami zabieramy Was do Folwarcznej kuchni. Poznajcie ekspertki, które pichcą tak wyborne śniadania, obiady i kolacje. Uwaga, po tekście zapewne zrobicie się głodni!

Przez żołądek do serca – o kuchni, wspólnym gotowaniu i ciężkiej pracy kucharki.

 

Wchodząc do kuchni w Folwarku ciężko złapać myśli. Zapach gotowanych potraw, sznycle gotowe do smażenia przyjemnie drażnią nasze zmysły. „Nie zdążymy z obiadem!” – pokrzykuje jedna z gotujących pań.

 

Pomimo palącej się w rękach roboty, pani Jola chętnie opowiada o swojej pracy. „Wszystko zaczęło się 14 lat temu. To było dawno temu i wszystko od tego czasu się już zmieniło.” Pani Józia wesoło wtrąca, że „nawet dziś szef kupił nam nowe dzbanki”. Myjąc w zlewie, przybliża nam codzienne obowiązki i serwowane potrawy. „Siedzimy tutaj 14 godzin. Zakupy robimy na bieżąco, podajemy polską kuchnię. Taką jakiej możecie spróbować nawet dzisiaj, czyli pomidorową i sznycle.”

 

Widać, że kucharki są bardzo zapracowane i… kochają to, co robią. Wszystko przygotowywane jest na piecu opalanym drewnem. Nie możemy się już doczekać skosztowania obiadu.

 

„Polska młodzież nie jest zła” – mówi pani Jola. Przez tyle lat pracy w ośrodku ona wraz z koleżankami doznała wiele dobrego od młodych ludzi. Wśród pań widać prawdziwą radość i pasję do gotowania. Mimo że czasem te 14 godzin ciągłej pracy doskwiera, to nie narzekają. „Do szczęścia potrzebujemy tylko krowy. Szef nam ją już obiecał. Jedna krowa wśród tylu koni – to będzie ciekawe połączenie…

 

Tematów do rozmów z paniami kucharkami nie brakuje, ale ciężko nam się skupić. Obłędne zapachy robią swoje, więc ewakuujemy się na stołówkę, gdzie czekamy na pyszny obiad.